W prawdzie w pożegnaniu starego roku mam ośmiodniowy poślizg, ale kto mnie tutaj popędza – w końcu i tak 2025 nie wróci. W ciągu dziesięciu miesięcy umieściłem 25 wpisów, a potem – brakło mi inspiracji na listopad i na grudzień. Więc dzisiejszy dzień przeznaczyłem m.in. – na rozkręcanie swoich szarych komórek, gdyż jako artystyczna dusza – cierpię kiedy nie mam mocy twórczej. A zatem, co znaczącego działo się przez ten czas? Wymieńmy:
- Wynalazłem instrument muzyczny,
- spotkałem się z St Celfer’em (Johnem M. Parkerem) i byłem na jego koncercie w Wiedniu(!),
- na tym samym koncercie zagrałem na moim wynalazku przed ponad dwudziestoma obcymi osobami,
- poznałem artystkę wizualną Sachiko Hayashi o długim stażu artystycznym i licznych osiągnieciach, która pod koniec roku wykorzystała m.in. moje dźwięki do swojej animacji „Mara – eclipsed fragments”(!)
- nie wydałem na bandcampie niczego – natomiast szlifuję do perfekcji album „Invention of elephonia”,
- podsumowałem cykl „Nie rozumiem muzyki” znaczącym wpisem „Próba zrozumienia muzyki”,
- nie powiodła mi się promocja bloga „Undermining understanding”.
W 2026 roku może mnie (nas) spotkać:
- wydanie „Invention of elephonia”,
- pojawienie się nowego „instrumentu” w mojej twórczości,
- pojawienie się nowego instrumentu w twórczości St Celfer’a (tak mi pisał),
- zmiana nazw domen i przeprowadzka bloga… meh…
- i nie wiadomo co jeszcze (mam pomysł na dwa albumy)…
… z życzeniami wszystkiego dobrego i zdrowego…
… Fluffy Crumb

